3 listopada 2015

Polska telewizja publiczna kojarzy mi się z...


Nie ma to jak telewizja, polska telewizja publiczna, jak najbardziej publiczna, publiczna aż do bólu. 
W takie telewizji publicznej można dosłownie wszystko, trzeba tylko uważać, żeby władzy nie dotknąć!

Vaya Con Dios, Amigo!

Cztery lata temu, 3 listopada po południu, mój Przyjaciel wybrał się w podróż, z której nie ma powrotu na stare śmieci!
A może cztery lata temu mój Przyjaciel wrócił po prostu do siebie?
Nie wiem! 
Wiem tylko, że bardziej pusto zrobiło się w życiu, a tłoczniej na cmentarzu!

2 listopada 2015

Śmierć i Życie spłycone!

Sieć 
Ja to mam, kurczę, szczęście! Zagłębiam się w świat ducha, próbuje przeniknąć granicę ciała, ziemskości, zanurzyć się w przestrzeniach, a tu pieczywa brakuje!
Normalna, myślę, rzecz, że czegoś tam brakuje, więc szybko ruszam do sklepu, żeby braki nadrobić.

Memento mori, cz. 2.

Sieć
Zabrzmi to cholernie nieskromnie, ale zachęcam do przeczytania poniższego tekstu, bo warto czasami sobie uświadomić, że obrzędy, które dzisiaj czynimy nad grobami najbliższych, nie są niczym wyjątkowym w dziejach relacji między żywymi i zmarłymi.

Trudne pytania

Najdalej za godzinę druga część Memento Mori, a teraz pytanie, na które warto sobie odpowiedzieć!

1 listopada 2015

Kochajmy mocno tych, co śpią...

Z sieci

* * *

Kochajmy mocno tych, co śpią,
milczeniem, które skruszy skały,
niech smutnym jękiem cichy ton
wciąż nawołuje ich z oddali.

A w blasku słońca chaos świata
uderza twardą jawą życia,
serce płochliwe szuka dźwięku
słów zapomnianych, blasku oczu.

Marzeniem stają się spotkania,
jakże powszednie jeszcze wczoraj,
kochajmy mocno tych, co śpią,
nikłą nadzieją, która kona.

Gorąca iskra tej miłości
roznieci płomień, spali życie,
a wszystkie drogi dziś splątane
staną się wąską bramą snu.

Kochajmy mocno tych, co śpią,
niech ciszą cienia nas czekają,
swoją radością tkwiącą w nas,

miłości życia szumną falą...

Memento mori, cz. 1.

Napisałem ten tekst w 1999r., ale mimo upływu czasu nie stracił nic na wartości, jak na wartości nie straciła śmierć!
Dedykuję ten tekst wszystkim zmarłym, których kochałem i kocham, ale byłem zbyt zajęty życiem, żeby im o tym powiedzieć! Na pewno usłyszą i będą spać spokojnie, i będą śnić swój sen w czułych objęciach Boga!

SATANISTA – ALKOHOLIK – czy ANIOŁ?

  Nie o Boyu Żeleńskim będzie to wpis, ale o Przybyszewskim Stanisławie, którego Boy znał osobiście. Muszę też od razu napisać, że o ile bar...