4 października 2017

Pieprzona hipokryzja

Normalnie, szlag mnie trafia, gdy słucham tych euro debili. Czasami też w polskich mediach słychać takie głupoty, że gdyby głupota ludzka mogła latać, to cała masa popaprańców uleciałby won.
Jakiś idiota publicznie mówi o tym, że niedawne manewry wojsk rosyjskich i białoruskich to zagrożenie dla Polski, bo to manewry wojenne. Ale już takie same woskowe manewry NATO i wojsk sprzymierzonych przeprowadzone w Polsce, to nie wojenne manewry, tylko manewry obronne.
O Boże, naucz mnie żyć albo daj mi stalową odporność na taką ludzką głupotę. Ciekawym, ilu w to wierzy?
To bardzo istotne. 
Ilu?

Do dupy!

Kurczę, nie da się pisać normalnie, gdy masz w ciągu dnia dwadzieścia albo więcej spraw do załatwienia. Odwiozłem dzisiaj syna do szkoły, później pojechałem kupić wentylator, bo zepsuł się był, ale takiego nie było, ale po południu miał być, więc stanęło na tym, że przyjadę jutro, zakląłem sobie pod nosem, nie wiem tylko na kogo, na co i w ogóle po co? Ale zakląłem, fakt!
Wróciłem w samo południe i siadam do pisania, a tu alarm mi dzwoni, że czas po syna jechać. Po drodze mamy przecież zajechać do fryzjera. Zajeżdżamy, a jak. Ale fryzjer zajęty, może to i dobrze, że roboty ma dużo, bo i dużo pieniędzy. Umawiamy się, że przyjedziemy jutro. Przyjedziemy, a jak! Wracamy do domu. W domu próbuję pisać, a syn odrabia lekcje. No ale przecież syn ma dzisiaj różaniec dla dzieciaków. Wiozę syna na spotkanie, ale mówię, że wróci pieszo, bo mam cichą nadzieję, że może trochę popiszę. Wracam i szybko piszę, ale po chwili rezygnuję, bo nie ma szans, żebym napisał to tak, jakbym chciał.

Komentarze

Dzisiaj normą już jest, że trzeba przerzucić tony plew, żeby ziarno wygrzebać i odłożyć na bok. Tak samo jest z komentarzami w sieci. Chłamu, chamstwa jest tyle, że głowa może rozboleć. Ale pośród badziewia znajdują się perły albo po prostu takie rzeczowe wypowiedzi.
I wychodzi z tego, że komentarzami w sieci jest jak z ludźmi - od bardzo sensownych jednostek, po zwykłe pustak!
Jednak ja mam zamiar Kika słów napisać o przykładzie sensownego spojrzenia na pewną sprawę dotyczącą funkcjonowania samorządu terytorialnego.

Kto wygra wybory?

Jeśli ktoś się zastanawia, kto wygra przyszłoroczne wybory samorządowe w małej gminie na końcu świata, gdzie świat się właśnie zaczyna, to ja już dzisiaj mogę powiedzieć: OCZYWIŚCIE JA! I wcale przy tym nie muszę uzyskać największej liczby głosów. Dla mnie bowiem wygraną jest już sama decyzja o starcie i przyszłe spotkania z ludźmi. Mam tylu znajomych, z którymi chciałbym się spotkać, pogadać, powspominać – to jest moja wygrana. I nie dbam za bardzo o jakieś tam liczby ewentualnych głosów oddanych na mnie. Ja już się czuję WYGRANY, choć do wyborów jeszcze kawał czasu.

3 października 2017

Wkurzam nawet żonę

Moja żona nienawidzi we mnie tej wolności, którą niosę w sobie jak sztandar, a którą z pewnością wyssałem kiedyś tam z mlekiem matki i która to jest wynikiem tamtych przestrzeni ducha, które mnie otoczyły, gdym dziecięciem był. Nie tylko bowiem w przestrzeniach lasów i łąk zielonych przyszło mi wiek cielęcy spędzać, ale przede wszystkich w nieogarnionych przestrzeniach wolności ducha przodków moich i puszczańskiej braci.
Ja tam nie dbam o to, żeby mieć portfel wypchany, żeby w chałupie mieszkać takiej na całą wieś, żeby mieć wypasioną furę i jeszcze tam coś, co dzisiaj szumnie zwie się sukcesu odniesieniem.
Mnie tam wystarcza to, co mam i nie chcę więcej. Ponad rzeczy marne przedkładam sprawy ducha. Myśl ludzką bardziej cenię niż worek pieniędzy, chociaż włosów bym nie rwał z rozpaczy okrutnej, gdybym ja taki worek na swojej drodze znalazł.

2 października 2017

Nie odpuszczam

A jednak nosi mnie w środku jak cholera. Nosi mnie, bo nie dość, że walczę ze swoja głupotą z sił całych, to jeszcze i głupota innych wciska mi się w to życie jak nieproszony gość.
Już pewnie każdy tubylec z gminnego małego plemienia słyszał o sensacji w małej szkole wiejskiej, że pracownik szkoły przyszedł do pracy był pod wpływem radości większej, niż w szkole wypada.
Ale nie to mnie wkurza! Co tam wkurza? Wkurwia!
To, że ktoś błądzi w życiu, to tylko rykoszet szukania. Nie upadają ci, co świeci są już za życia. I kogo na tym padole życie nie przeciągnie porządnie po glebie, to może gówno powiedzieć to rozterkach życia. Ale w tym życiu jest tak, o zgrozo ludzkiej głupoty, że to właśnie ci, którzy gówno wiedzą, gówno doświadczyli, najwięcej gadają o życiu.

Odpuszczam

Pisałem przez dwa dni o tym, jak to niektórzy z moich bliskich znajomych pozbawiają się na własne życzenie godności, dobrowolnie rezygnują z wartości, za którą wielu umiera i której nikt człowiekowi nie może odebrać. Godność to bogactwo jednostki. To gwarancja, że w lustrze widzimy siebie, a nie kogoś, z kim nam nie po drodze. A robią to wszystko po to, aby utrzymać się na wątpliwym topie. Żeby tylko, broń Boże, nie stracić jakiegoś stołeczka. Żałosne, szkoda pisać i smutno mi, gdy słucham, gdy pracownicy innych gmin informują mnie, że mają już dość tej i tej osoby, która dosłownie włazi… ich wodzowi gdzieś, żeby tylko być w grze. A mówią mi dlatego, ponieważ wiedzą, że tę osobę znam, że pracowałem z nią. Ale z tego, co słyszę, to ja jej wcale nie znałem, choć przewidziałem takie własnie poniżające działania.

SATANISTA – ALKOHOLIK – czy ANIOŁ?

  Nie o Boyu Żeleńskim będzie to wpis, ale o Przybyszewskim Stanisławie, którego Boy znał osobiście. Muszę też od razu napisać, że o ile bar...