Odgrzebałem jeden z
niepublikowanych listów do Przyjaciół, kiedy jeszcze przebywałem za granicą.
Fajnie jest zajrzeć w siebie sprzed kilku tygodni i popatrzeć z boku, z
dystansu na to, co w danym momencie z człowiekiem się działo.
A pisanie to wyglądało
następująco:
Ktoś ciągle przy mnie
jest. Mam dosłownie kilka lub kilkanaście minut dziennie samotności. A ja
przecież tak lubię samotność!
