28 września 2017

Gdziem był?

Gdziem był, gdy mnie nie było?
Życie smakowałem.
A najwięcej to chyba walczyłem z głupotą, moją oczywiście zwykłą głupotą ludzką. To właśnie ta walka ze słabościami moimi, z moimi przywarami, wadami, których mam bez liku, a które mnie czynią niepowtarzalnym stworem.
A może tak dokładniej?
Co mnie zatrzymało, powstrzymało, zwolniło na kilka dni od surfowania po sieci i przelewania myśli swoich w klatkach słów z przepaści Mózgu mojego w przepaście Internetu?
Trudno jednoznacznie odpowiedzieć.
Apatia – ten grzech okrutny pojawiający się w życiu każdego człowieka w chwilach zwątpienia, niepewności i słabości ducha?
Lęk – ten potwór potrafiący zetrzeć w proch najpiękniejszy i najszczerszy nawet śmiech i radość takową?
Rezygnacja – towarzyszka wierna wymienionych wyżej?

12 września 2017

Corvus corax II

Tak dzisiaj otworzyłem Biblię na chybił trafił i wyszło z tego to: Dziecko, jeśli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenia! Zachowaj spokój serca i bądź cierpliwy, a nie trać równowagi w czasie utrapienia.
No to ja od razu do siebie to biorę i przekładam tak sobie, że to wcale nie szkodzi, że bogaty nie jestem i pewnie szybko nie będę, i nie będę szalał jak jakiś bożek pieniądza po wątpliwych w jakości medialnych salonach.
Nie jest jednak tak źle. Mam przecież swoje pisanie i mam kilku znajomych, co czasem mnie czytają. To nawet więcej niż dużo i mam się z czego cieszyć, bo wiem, żem nagi narodzon i taki właśnie umrę!
A teraz wracam prędziutko do mojego Kruka, któremu fizis podkradłem i na profil fb sobie pożyczyłem.
A było to tak.

Corvus corax I

Będę próbował opisać swoja przygodę z Kurkiem, któremu następnie skradłem wizerunek. Będę próbował, choć nie wiem nawet czy t obył kruk, ponieważ moja wiedza ornitologiczna jest bardziej niż skromna i mogę dać sobie w mówić, że to wcale kruk nie był, tylko wrona czarna albo może gawron. Chociaż to młody był ptak i całkiem niemałych rozmiarów, zatem mógł to być kruk i ja go Krukiem nazwałem.
Z moim Kurkiem spotkałem się w dziwnych okolicznościach. Zanim jednak o tym, to słów kilka o kruku.
Nie będę zaczynał od tego, że wszyscy kruki znają. Ja kruków dobrze nie znam i to już nie wszyscy. Mogę jednak zaryzykować, że zdecydowana większość przed tym ptakiem czuje jakiś nieuzasadniony lęk, będący bez wątpienia wynikiem legend krążących na temat tegoż ptaka i jego pozycją w znanych mitologiach.

11 września 2017

Moja bitwa o Anglię

Nie w powietrzu, nie nad angielską ziemią i nie wczasach zamierzchłych, ale kilka dni temu na londyńskich ulicach przyszło mi stoczyć tę bitwę i wcale nie o Anglię, oszukiwałem w tytule, tylko o kilka polskich jeszcze maleńkich umysłów, o kilka polskich duszyczek, w których moja i moich przodków krew płynie, wałęsających się ze mną po londyńskim bruku w początkach tego września.
O, wujku, o, tato, zobacz, tam jest salon… (i tu nazwa firmy), zrób nam zdjęcie, prosimy. Wow jaki piękny ten czarny! Pewnie pędzi jak wiatr!
Mocne uderzenie. Znoszę je ze spokojem i szukam w przestrzeni miejskiej zaczepienia dla siebie. o, jest, Kupidyn bez strzały, bo już ją, okrutnik, wypuścił. A niech mnie, ciekawe kogo trafił i co to będzie? Opowiadam dzieciakom, co to za łobuziak ten bożek miłości znany na całym świecie, a dziś wypchnięty z umysłów nowym modelem auta, zegarka, modnego ciucha.

Wszystko zepsujemy?

Teraz to po kolei rozpisać wszystkie zapisane pomysły. Trzeba jednak zaznaczyć, że o spokoju w tym świecie, nawet w lesie, to raczej nie ma mowy. Dlaczego tak myślę? Już wyjaśniam i przyznaję, że przykro mi, iż na takim właśnie przykładzie.
Jasne, że ostatnio grzyby wysypały się po opadach deszczu. Ludzie powariowali radośnie i cieszą się z każdego znalezionego grzyba. Zauważają na pewno przy tym radosnym zbieraniu runa leśnego to wszystko, czego w lesie być nie powinno. Oczywiście, że o śmieciach myślę.
Ostatnio pojechałem do lasu, żeby grzyby moje znaleźć i znalazłem. Nie cieszyłem się jednak przy tym wcale, bo, zaiste, więcej śmieci w lesie dzisiaj, niż grzybów czy jagód.

7 września 2017

Odlot

Siedzę sobie wygodnie, wyglądam przez okno, cieszę się słońcem, którego nad chmurami sto razy więcej niż pod i myślę sobie, jak dobrze, żem nad chmury wzleciał, że nad chmurami szybuję i przestrzeń mam w oczach, i myśli mam takie, że tylko to okno otworzyć i zniknąć. Unosi mnie wyżej i wyżej moja nieujarzmiona, ukryta, uśpiona potrzeba ucieczki. Ocieram się o ekstazę i nagle… Patrzę, a środkiem samolotu pociąg zapiernicza. Jak dobrze pamiętam, pociąg towarowy, bo jakiś wagon-cysterna śmignął mi przed oczyma.
Nieźle odpłynął człowiek, pewni myślą niektórzy. Pewnie serwis na pokładzie gościa zmógł na amen. Zapił się facet ze strachu przed lataniem i teraz zwidy swoje opisuje.

6 września 2017

Orzeł znowu wylądował

Wcześniej to miało być „Orzeł wystartował”, ale tak się zagalopowałem, że „wylądował” napisałem! Tak mi widać było pilno do lądowania, że o startowaniu zupełnie zapomniałem. No to nadrabiam teraz, że wtedy orzeł wystartował, później wylądował, a wczoraj znów wystartował i wylądował orzeł.
Cholera, wiem, że to brzmi dziwnie, ale przecież wiecie, że tak jest z orłami – startują i lądują. Co ja na to poradzę, że tak właśnie jest z tymi, co lubią polatać, lubią to i robią.
A teraz to już trochę pochodzę po ziemi i dlatego układam to, co mam napisać. Najpierw chaotycznie i ogólnie o tym, czego Bóg nam na pewno nie każe w kółko robić, a jeśli już nie „nie każe”, to można zakładać, że w kółko czegoś (będzie czego) tam robienie, to raczej przejaw głupoty, a nie pobożności.

SATANISTA – ALKOHOLIK – czy ANIOŁ?

  Nie o Boyu Żeleńskim będzie to wpis, ale o Przybyszewskim Stanisławie, którego Boy znał osobiście. Muszę też od razu napisać, że o ile bar...