26 grudnia 2017

Ale szopka!

Wierzcie mi, miałem o tym nie pisać, bo ktoś tam może poczuć się przecież urażony, ale im dłużej o tym myślałem, tym głośniej w duchu śmiałem się, aż w końcu pomyślałem, skoro mam się śmiać się głośno i wprawiać tym najbliższych w zakłopotanie albo zmartwienie o mój stan równowagi, siadłem do pisania, żeby rozładować napięcie. Podzielę się zatem z Wami moimi świątecznymi przemyśleniami.
Nie będzie tu mowy o żadnym konkretnym miejscu ani konkretnej instalacji na poły żywej, na poły sztucznej, ale najczęściej sztucznej na całego. Tak, tak, mam na myśli instalację szopki bożonarodzeniowej.
Zanim jednak do tego przejdę na całego, poruszę nieco inny rodzaj „szopki”, jaki zauważam w czasie tychże, jakże kolorowych i do granic przyzwoitości skomercjalizowanych, świąt Bożego Narodzenia. Mam na myśli „szopki” podczas śpiewania kolęd.

24 grudnia 2017

Opowieść świąteczna z Zadupia

Pamiętacie historię, niekoniecznie świąteczną, ale z Ewangelii, gdy tłum chce się rozprawić z Marią Magdaleną?
Pamiętacie, co wtedy powiedział im Jezus?
Przeczytajcie, na Zadupiu bowiem osąd jest równie szybki i zero jest refleksji w niektórych ludzkich główkach, jak przed tysiącami lat.
Zmieniajcie się tylko dla siebie, bo tylko to się liczy!
A teraz Opowieść…

23 grudnia 2017

Nie-Boże Narodzenie

Gdy święta religijne stają się okazją dla mediów i fachowców od reklamy do zrobienia ludzi w balona, to po jakimś czasie w tym świątecznym czasie z religii zostają tylko strzępy, jakiś ochłap śmieszny. Natomiast same święta to kolejne elementy współczesnej popkultury, kolejne igrzyska dla mas. 
Z religijnego, mitologicznego czy eschatologicznego punktu widzenia to strasznie smutne i puste. Może naprawdę boleć.
Od miesiąca widzę w telewizji idiotyczne reklamy, debilowaty Mikołaj, który cieszy się, że za dwa smartfony zapłaci jak za jeden. Drugi, nie mniej głupi, cieszy się z tego, że będzie płacił na raty, i to bez odsetek.  Gdzieś tam z kolei Śnieżynka, koniecznie z odkrytymi do granic możliwości nogami i zbyt głębokim dekoltem, informuje baranów o świątecznych obniżkach... 
Przeceny, promocje, reklamy, rozdawanie drzewek, życzenia „puszczane z taśmy” na szklanym ekranie; pruderia polityków i pobożność na pokaz… To ma być magiczny czas, czas świętowania narodzin Boga?

22 grudnia 2017

Zadupie...

Zadupie to nie miejsce na Ziemi, czyli i w Kosmosie.
Zadupie to stan umysłu człowieka, który mieszka TU i TERAZ!
Dlatego, kiedy piszę: W małej gminie na końcu świata, gdzie świat się właśnie zaczyna, to wyzwanie dla kondycji umysłu Odbiorcy.
Tam, gdzie ludzi ocenia się, nie na podstawie tego, co wiedzą, co robili, robią i chcieliby zrobić, tylko na podstawie zawartości portfela i posiadanych dóbr materialnych, to już naprawdę koniec świata. No przecież to normalne, że tacy ludzie mieszkają w każdym miejscu na Ziemi – w NY, Londynie, Paryżu..., Stawiskach, no i w małej gminie na końcu świata, gdzie świat się właśnie zaczyna.

10 grudnia 2017

Znacie to?

Naręcza martwych kwiatów cieszą oczy i duszę.
Stado martwych ptaków … stado martwych zwierząt…. jeden martwy człowiek … masowe zabójstwa zwierząt…, nie są tym samym, co masowe ciecie kwiatów, prawda?
I jeszcze Puszcza Białowieska… i ten głupi krzyk, i coś co sprawia, że jesteśmy smutni, bo do rozsądku dalej nam niż daleko.

8 grudnia 2017

Władza gminna kłamie...

Gminny klasyk Piekarski, gdy go ostatnio zapytałem, co robi nowy wódz, dopowiedział – Uczy się czytać!
To nawet było śmieszne, ale nikt się nie śmiał, bo po trzech latach rządzenia można się wiele nauczyć, tymczasem w tej gminie jest tak, jakby władza lokalna w ogóle nie ruszyła z miejsca. Ta władza nowej jakości, ta władza świetlanej przyszłości.
Nie ruszyli z miejsca ci, którzy zapowiadali niesamowite zmiany w jakości zarządzania oświatą, w jakości jej kierowania, w jakości nauczania.
Wszyscy dziwnie zamilkli po zdobyciu korzyści czy to w postaci stanowiska, czy większej liczby godzin. Pokażcie mi kogoś dzisiaj z władz samorządowych albo nowej dyrekcji, kto walczy o jakość nauczania i organizacji funkcjonowania gminnej oświaty.
Nie mam na myśli tutaj młodych, szkolnych sportowców, bo ci zawsze robili taką robotę, żeby szkoły rozsławić albo dzieciaki, które gminę rozsławiają w konkursach przedmiotowych. 

7 grudnia 2017

Ja w plotce lokalnej

Lokalna plotka to siła rażąca dla małych i płochliwych. Ci, którzy dbają za wszelką cenę o swoje dobre imię na tak małym terenie, zrobią wszystko, żeby nie trafić na ludzkie „języki”.
Kimże ja już nie byłem w lokalnej plotce!
Byłem Casanovą, który tyle niewiast uwiódł, że ten literacki pierwowzór to mógłby być ministrantem w parafialnym kościele!
Szalałem niczym tajfun, pijąc ponad miarę!
Rozdawałem pieniądze, i to tysiącami!
Bawiłem się jak Neron, co mi tam Neron!
Piłem, żyłem i wyłem, i jeszcze tam coś!
Łamałem prawo, jak chciałem i wychodziłem cało!
(…)

SATANISTA – ALKOHOLIK – czy ANIOŁ?

  Nie o Boyu Żeleńskim będzie to wpis, ale o Przybyszewskim Stanisławie, którego Boy znał osobiście. Muszę też od razu napisać, że o ile bar...