Smutno mi, gdy czytam
takie wypowiedzi, jak ostatnio komentarze Widza. Nie dlatego, że dokopuje mi w
nich. Do tego można przywyknąć. Zresztą, wiem, że nie wie, co czyni. W związku z tym, nie mogę się nawet na Widza gniewać. Smutno mi
natomiast z tego powodu, że ktoś publicznie broni miernoty i totalnego zastoju
w małej gminie na końcu świata, gdzie świat się właśnie zaczyna. Tacy ludzie
przyczyniają się do tego, żeby to miejsce było najzwyklejszym w świecie
zadupiem. I przyznać należy, że całkiem dobrze im to wychodzi.
4 stycznia 2018
3 stycznia 2018
Dupki z małej gminy
![]() |
Dupki,
którzy twierdzą, że tak zadłużyłem gminę, iż nowy wódz nic zrobić nie może,
poza narzekaniem, chyba tak, jak on, nie bardzo wiedzą, w jakim świecie żyją!
To
są sądy wydawane przez ludzi bez wyobraźni i rozumienia realiów samorządowego
świata. I tak nie uwierzą, jeśli napiszę że zostawiłem gminę nie bardziej
zadłużoną, niż ją zastałem. Mało, zrealizowałem do końca inwestycję, której już
nie mógł zepsuć nowy wódz, linii energetycznej, która przynosi gminie rocznie
ponad pół miliona podatku. Jeśli więc założymy, że obsługa długu gminy nie przekracza
rocznie tej kwoty, to zrobiłem swoje. Nie zadłużyłem gminy, tylko wyprowadziłem
ją na nowe tory rozwoju.
Jak
to jednak wytłumaczyć tępakom, którzy oceniają moje rządy tylko przez pryzmat „lubię
gościa”, „nie lubię”!?
Trochę inaczej...
Chciałem
dzisiaj popisać dość ostro, ale zaniechałem chęci swoich i przemieniłem myślenie
swoje na nieco filozoficzne. Trochę dobrego mnie dzisiaj spotkało i przekonałem
się też, kto gotowy jest rękę wyciągnąć, gdy biedy kawałek. Zatem parę myśli
cudzych Wam sprzedam, bo przecież nie będę psuł humoru wodzowi mojemu jedynemu,
jak na razie, choć mam nadzieję, że właśnie na razie.
Stefan
Żagiel napisał swego czasu taki ciekawy wiersz, który ja zaliczam do ciekawych
fraszek:
2 stycznia 2018
Ja - złodziej!
Któż w życiu swoim całym niczego nie ukradł?
Jakiś gadżet, drobnostkę, jabłko z sadu
sąsiada, śliwkę, co zwisała poza ogrodzenie; czyjąś myśl, słowa innych, innych pomysł
albo jeszcze coś tam… pomyślcie, tak szczerze!
Gdy komuś pisaniem dokładam, to zaraz odsłon
przybywa!
Dawno nie było wojny i ludzie lubią walkę.
Komuś dokopać, obmówić, obrzucić błotem, zbesztać, pozbawić czci i wiary… to
właśnie jest to, nieprawdaż?
To nie moja bajka! Wybaczcie, wymiękam!
Dzisiaj o sobie i w plotce i co nieco w realu.
Coś więcej niż mieć
Wardhamana
Mahawira to postać uważana za założyciela dżinizmu. Jak dżinizm, to Indie. Mahwira, jak podają źródła, żył w latach 600 – 528 p.n.e. Miał gość fajne życie. Ożenił się
z księżniczką Jasiodą. Miał córeczkę. Jednak, jak to często w Indiach (nie
tylko) bywało i bywa, po śmierci rodziców i za zgodą rodziny, w wieku 30 lat opuścił żonę i dziecko, i stał się wędrownym ascetą.
Jak
głosi legenda, po 12 latach ascetycznego życia dostąpił oświecenia. Resztę
życia poświęcił na doskonalenie i systematyzowanie nauki dżinijskiej oraz
głoszeniu własnej doktryny i organizacji zakonu.
To
Mahawira jako pierwszy człowiek w historii stwierdził, że każdy człowiek, który
potrafi skupić się nieprzerwanie 48 minut nad jedną sprawą lub przedmiocie,
dostąpi oświecenia.
Jedyne 48 minut i można zacząć być naprawdę!
Spróbujcie
skupić swoje myśli na jednym i tylko jednym przez 5 minut!
1 stycznia 2018
Wigilia jeszcze raz?
Nie
jeden, ale dwa razy, ponieważ katolicy obrządku ormiańskiego obchodzą wigilię
BN 5., a wyznawcy prawosławia i grekokatolicy 6 stycznia.
Ciekawy
jestem czy wymienieni wyżej wyznawcy też robią z wigilii taką szopkę, jak katolicy
rzymscy.
Wiemy,
że wyraz wigilia pochodzi z łaciny i oznacza czuwanie lub straż. W tradycji
chrześcijańskiej to czuwanie przed Bożym Narodzeniem. Zgodnie z tą
chrześcijańską tradycja wigilia w Polsce rozpoczyna się wraz z pierwszą gwiazdą
na niebie, co ma nam przypominać tajemniczą gwiazdę betlejemską.
Taką
wigilię rozpoczyna modlitwa i czytanie fragmentu Ewangelii Mateusza lub Łukasza
(narodzenie Jezusa). Tradycja też nakazuje łamanie się opłatkiem.
I po balu
No
i jak tam po tym niby jedynym i niepowtarzalnym balu sylwestrowym?
Zgadzam
się, że niepowtarzalnym, ale czy jedynym!?
Stare
biedy z 2017 roku stały się biedami 2018 roku. Jakieś stare radości są teraz nowymi.
Wrogowie nie zniknęli. Przyjaciół nie przybyło. Albo i jednych i drugich przybyło
lub ubyło.
Życie
się dzieje po kole. Początek jest końcem, a koniec początkiem. Taki już nasz ziemski
los niemarny.
Miłośnicy
balów muszę teraz czekać do balu karnawałowego, a później coś wymyślą, a później znów sylwester!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
SATANISTA – ALKOHOLIK – czy ANIOŁ?
Nie o Boyu Żeleńskim będzie to wpis, ale o Przybyszewskim Stanisławie, którego Boy znał osobiście. Muszę też od razu napisać, że o ile bar...
-
Dlaczego Edukacja Alkoholowa musi się zadziać? Z dwóch powodów: Po pierwsze, żebyśmy mogli „rozmawiać” i mieć o temacie rozmowy pojęc...
-
Przychodzi BABA albo FACET, mogą być mali, duzi, chudzi, grubi, zezowaci, prosto patrzący, głusi, słyszący, cisi, hałaśliwi, radośni, pon...
-
Wprawdzie nie udało mi się zrealizować wyjścia do angielskiego kościołka katolickiego, w którym zamierzałem uczestniczyć we Mszy świętej....

