4 lutego 2018

Weekendowe wypociny

Jak zauważam, Polacy dużo chętniej czytają o sex aferach niż o poszukiwaniu sensu. Nie odkrywam Ameryki, gdy stwierdzam, że przyjemności przyziemne nam bliższe są niż ciału koszula.
Jednak ja muszę inaczej. Nie, że nie mogę – nie chcę!
Rosjanie mają takie bardzo fajne przysłowie – Co napiszesz piórem, toporem ni wytniesz!
To taka piękna parafraza słów – na podstawie słów twoich będziesz osądzony i na podstawie słów twoich zostaniesz potępiony.
Ale rosyjska słowiańska dusza znała i zna wagę Słowa.

W poszukiwaniu sensu

Książka Jerzego Mellibrudy Poszukiwanie siebie na pewno nikomu nie zaszkodzi, a może skutecznie pomóc w refleksji nad swoim postępowaniem w stosunku do świata zewnętrznego i wewnętrznego jednostki.
Dzisiaj człowiek współczesny, na tzw. czasie, to jednostka biorąca czynny udział w wyścigu szczurów. Nieustannie zabiega o coraz to wyższą pozycję w grupie. Sukcesywnie pomnaża posiadane dobra materialne. Toczy jałowe dyskusje o sprawy nie mające nic wspólnego z Życiem. Wciąż planuje przyszłość albo analizuje przeszłość, wyrzucając siebie skutecznie z chwili teraźniejszej.

3 lutego 2018

Polskie sex afery...

Nic tak chyba Polaków, poza przekrętami finansowymi, nie interesuje i nie podnieca, jak wszelkiej maści sex afery.
Była już sex afera w Sejmie z Anastazją P. w roli głównej.
Była sex afera w szeregach Samoobrony.
Były sex afery przy różnych wyborach miss…
Były też sex afera w Polskim Związku Kolarskim.
Były sex afery w polskiej armii, w policji.

Co tam planujecie!?

Już zaczął się weekend, czas: odpoczynku, zabawy, rozmyślań, dla siebie, dla rodziny, dokładnie tego, co każdy zaplanował jeszcze dzień albo dwa, a nawet przed tygodniem. Przyznacie, to dobry czas, żeby jakieś zaległe imprezy, jak choćby, urodziny świętować, odwiedzić rodzinę, przyjaciół czy znajomych.
Wrzucę Wam kilka myśli, do weekendowych przemyśleń, żeby nie tylko ciało miało co do roboty.

2 lutego 2018

Mądrość czy głupota?

Czytałem ostatnio Anhellego J. Słowackiego i Promethidion Norwida. Takie tam przypomnienie lektur. Pragmatycy powiedzą, nie warto tego czytać. I wcale się nie ciskam, że warto koniecznie. Ale dobrze jest czasem pobyć w świecie fikcji, żeby odpocząć od nieciekawych realiów.
Podczas lektury zwróciłem uwagę na jedną sprawę. W obu wydaniach poematów wstęp, wyjaśnienia czy noty edytorskie zajmują więcej miejsca niż teksty utworów. To takie fajne, gdy facet pisze poemat na stron 50, a inny, mądry w temacie, pisze stron 100 o poemacie właśnie i wykłada nam, jak wszystko trzeba pojąć, żeby pojąć poprawnie, żeby pojąć jak on.

1 lutego 2018

Co oni mówią...?!

Gdy czytam o środkach ostrożności podczas spożywania warzyw i owoców zakupionych w sklepie, tj. o myciu, wycieraniu, skrobaniu, obieraniu albo jeszcze coś tam, to z lekka uśmiecham się do siebie spod nieistniejącego wąsa.

Miłych wspomnień garść...

Uśmiechnąłem się dzisiaj do swoich zapisków sprzed niespełna roku. W obawie, że mogę zapomnieć, zanotowałem swoje wrażenia z jednego z wyjść do miasta z Młodym. Robiliśmy to często, a ja miałem przy każdym wyjściu tyle radości, że starczało do kolejnego wspólnego wypadu.

SATANISTA – ALKOHOLIK – czy ANIOŁ?

  Nie o Boyu Żeleńskim będzie to wpis, ale o Przybyszewskim Stanisławie, którego Boy znał osobiście. Muszę też od razu napisać, że o ile bar...