6 listopada 2017

O sobie

Prześladują mnie, dosłownie mnie prześladują niektóre myśli, jak choćby ta o Słowie, ale nie tym powszednim, wypowiadanym bez zastanowienia. Prześladuje mnie myśl o Słowie jako istocie duchowej. Tak, jak już wspominałem, pojmował Słowo frankoński teolog z IX wieku, Maurus Hrabanus. Ile już lat mi to towarzyszy? Nie pamiętam, ale co najmniej od czasów studiów. To będzie zatem ponad dwadzieścia lat.
I jeszcze raz zacytuję to, com wtedy zanotował: Słowo z samej istoty rzeczy jest najbardziej wolnym spośród duchowych istnień, więc najbardziej niebezpieczne i najbardziej niepewne. Słowo wymaga więc Stróży. Kim mają być ci stróże? Poszukiwałem ich całe życie.
I piękne to, i straszne. A jakie fascynujące!

Porąbało nas nieźle

Prawnik, specjalista z zakresu finansów, prawa finansowego, bankowości i makroekonomii, analityk gospodarczy, publicysta ekonomiczny, ekspert…, doradca…, krytyk… i jeszcze coś tam. To wszystko jeden człowiek. Jeden śmiertelny człowiek. W jednym małym człowieku tyle specjalizacji.
A ilu instytucjom szefował i szefuje, a ilu fundacjom pomagał i pomaga, a ile kasy przy tym nieborak zarabia, tego zliczyć nie sposób. To wszystko jeden człowiek.
W medycynie czy wojsku to już by nie przeszło, bo tam fachowca oceniasz po dokonaniach. Jednak na styku polityki i wielkiego biznesu wszystko jest możliwe. Tam specjaliści mnożą się jak grzyby po deszczu…
Ma koleś CV przebogate w zaświadczenia maści wszelakiej, co czynią go ponadprzeciętnym dzisiaj w śród śmiertelników. Ale nie o ilość przecież w życiu idzie, bo ilość dzisiaj tak łatwo idzie zrobić, zwłaszcza gdy idzie o ilość zaświadczeń, certyfikatów, świadectw. Pytanie tylko, po co? Odpowiedź jest raczej prosta. Dla kasy i zaspokojenia własnych aspiracji. Tylko, co to jest kasa i co to są aspiracje, gdy przytknąć je do Życia, takiego naprawdę?!

Ozłacam się

Mam jeszcze dosłownie kilka tematów z notatek wcześniej zrobionych, które uważam jako warte opublikowania, a później skupię sie tylko na tym, co dla mnie istotne. A co dla mnie istotne? Jeśli uznam, że to niezbyt prywatne, to ujawnię to wszystkim. Jeśli będzie inaczej, dowiedzą się nieliczni.
Kurczę, wybieram się ostro znowu do Nottingham, bo mi tu trochę ciasno. A dzisiaj przyjaciółka czyta mi okropności, które się tam dzieją pomiędzy Polakami. A to, że jeden drugiego wykorzystywał strasznie, i to nie seksualnie, bo to takie banalne, ale finansowo. Wręcz rodak rodaka zniewolił. Zostawmy to jednak, bo powiem Wam w sekrecie, że tam to taka normalka. Trzeba po prostu wierzyć, że trafi się dobrze i nie będzie trzeba zębami walczyć o swoje.

1 listopada 2017

Między Niebem a Ziemią

W trakcie pisania pracy magisterskiej natrafiłem na stwierdzenie, że Życie jest starsze niż Śmierć. To takie proste, że aż trudne do wypowiedzenia – Życie było pierwsze niż Śmierć. Żeby Śmierć mogła zaistnieć na ziemi, musiało przed nią pojawić się Życie.
Skoro na początku było Życie, to i na końcu też musi Życie być, zgodnie z symboliką mitologicznego węża czy okręgu.
Nie ukrywam, że lubię okres Wszystkich Świętych – cmentarze pełne ludzi, pełne nadziei, wiary kulejącej, pełne wspomnień i słów niewypowiedzianych w odpowiednim momencie, bo myśleliśmy, że jeszcze zdążymy.
Lubię ten smutek poważny, to czuwanie i ogień, przez który każdy przejść musi, żeby dotrzeć do siebie.
W tym czasie niewielu wątpi, że Bóg rozwiązuje sprawy życia i śmierci, że jest tym, który daje i który odbiera, że jest prawdziwie szafarzem naszego losu.

30 października 2017

Ogólnikowo o sprawach istotnych

No i będzie tekst ogólnikowy, że strach. Wspominałem o tym, a teraz realizuję.
Wspominałem też o tym, że nie czytam Biblii, żeby ją potem cytować, gdzie się tylko da, a przy tym bezmyślnie i bezrefleksyjnie. Nie czytam Biblii po to, żeby uczyć się jej fragmentów albo stronic na pamięć. Nie o to w tym wszystkim chodzi, ale to tylko moje zdanie.
Wiem, że znów będzie chaotycznie, ale inaczej się nie da.
Tylko durnie i ignoranci są święcie przekonani, że zrozumieli Słowo albo wiedzą, co w trawie wiary piszczy. Nie brakuje jednak takich, co wiedzą w tej bajce wszystko i są święci za życia.
Ja wiem tylko tyle, że przez wieki całe człowiek strasznie się trudził, żeby zniekształcić Słowo, żeby Słowo zawłaszczyć, przerobić, dopasować, zaprząc do własnych celów, na swoje potrzeby…

29 października 2017

Proboszcz i Ja?

Ktoś pewnie pomyśli, że słodzę Proboszczowi. Bynajmniej! Nic z tych rzeczy. Mogę nawet przyznać, że nie przepadam z nim. Jednak nie mogę być ślepy na to, co człowiek robi. W próbie obiektywnej oceny drugiego człowieka trzeba mieć siłę odrzucić subiektywne odczucia.
Nie lubię pisać o sobie w zestawieniu z innymi ludźmi. Nie lubię dlatego, ponieważ to może komuś tam zaszkodzić. Na przykład mogą takiemu człowiekowi przypiąć jakąś łatę z mojego życiorysu. A mój życiorys jest upstrzony tylko moimi łatami. Czasami jednak trzeba i tak, jak wcale nie lubimy.
Ostatnio, nie wiem dlaczego i skąd się to wzięło, nie, oczywiście, że wiem – z ludzkiego gadania, że Proboszcza połączyłem, ze sobą z pierwszych kadencji mojego wodzowania gminą. I uściślę, że nie tyle Proboszcza, który jest Wodzem wiernych, połączyłem ze sobą, ale to, co robi i jakie emocje przy tym u swoich owieczek wywołuje, z tym, co ja robiłem i jakie emocje wywoływałem tym u współplemieńców. Po kolei, spokojnie.

Co jest grane?

Tylko stali bywalcy szkoły, czyli uczniowie – nie mylić z nauczycielami – wiedzą, jak czasem nie chce się człowiekowi pisać, np. wypracowania, rozprawki, opowiadania czy jeszcze tam czegoś, co nauczyciel wymyśli. Jeśli taka robota nie daje choć odrobiny satysfakcji, to tylko mordęga. Warto sobie odpuścić.
Pisałem w pocie czoła ogólnikowy tekst. To dosyć trudne, zwłaszcza gdy temat to prawdziwy kosmos. To cholernie trudne, tak dotykać po łebkach, ledwo co tykać temat, bez analizy głębszej, tylko sygnalizacja. Obiecałem to jednak i sobie, i znajomemu, który tekst pewien mi podesłał, a dotyczył tekst Biblii.

SATANISTA – ALKOHOLIK – czy ANIOŁ?

  Nie o Boyu Żeleńskim będzie to wpis, ale o Przybyszewskim Stanisławie, którego Boy znał osobiście. Muszę też od razu napisać, że o ile bar...