Prześladują
mnie, dosłownie mnie prześladują niektóre myśli, jak choćby ta o Słowie, ale
nie tym powszednim, wypowiadanym bez zastanowienia. Prześladuje mnie myśl o
Słowie jako istocie duchowej. Tak, jak już wspominałem, pojmował Słowo
frankoński teolog z IX wieku, Maurus Hrabanus. Ile już lat mi to towarzyszy?
Nie pamiętam, ale co najmniej od czasów studiów. To będzie zatem ponad
dwadzieścia lat.
I
jeszcze raz zacytuję to, com wtedy zanotował: Słowo z samej istoty rzeczy jest
najbardziej wolnym spośród duchowych istnień, więc najbardziej niebezpieczne i
najbardziej niepewne. Słowo wymaga więc Stróży. Kim mają być ci stróże?
Poszukiwałem ich całe życie.
I
piękne to, i straszne. A jakie fascynujące!