7 maja 2016

Donald na Papieża

Mam ochotę napisać coś innego, ale, zgodnie z zapowiedzią, ciągnę dalej polityczne i medialne bzdury. Jeszcze ze dwa posty związane z polityką i doniesieniami medialnymi, a czują, że wylezie ze mnie trochę tego badziewia, którym praktycznie codziennie się karmię.
Zanim przejdę do meritum sprawy, czyli cudownego nawrócenia Donalda (nie mylić z Trumpem), koniecznie muszę napisać kilka słów o wczorajszych doniesieniach medialnych. Muszę, ponieważ nie wiem, zaiste, co za chory umysł układa ramówki podawania informacji i jaką miarą ważą dziś media ważność danego wydarzenia.

6 maja 2016

Na dobranoc

Nie będę już dzisiaj pisał tych bredni o polityce, politykach i mediach. Mam po prostu dość. Nie dam rady też napisać o mojej kolejnej książce, którą wysłałem do wydawnictwa.
Nie mam siły. Muszę poza tym jeszcze trochę zmusić się do pisania.
Na dobranoc jednak chciałbym Wam zadedykować wiersz, a raczej modlitwę, F. Mauriaca.
To świetny tekst na zakończenie dnia i wieczorny czas rozważań.
O Donaldzie na Papieża i inne teksty polityczne opublikuję jutro. Oczywiście, jeśli będzie mi dane do jutra przeżyć.

Jarosław na Naczelnika

Jarosław Kaczyński jest poniekąd politykiem idealnym, wróć, raczej człowiekiem, który ma pu temu wszelkie predyspozycje.
Jest samotny. Jak ksiądz, biskup czy papież, bez kobiety i rodziny. Nie ma zatem całego tego życiowego bagażu, który zaprząta umysł i oddala od myślenia tylko i wyłącznie o sprawach narodu i ojczyzny.
Może całkowicie poświęcić się politycznej robocie! Nawet nie musi wracać na noc do domu.
Chyba że w domu został kot!
Zresztą kota można zawsze zabrać ze sobą. Wyborcy i poplecznicy na pewno wybaczą takie towarzystwo podczas politycznych wypadów po kraju.

Głupi Polak przed i po szkodzie

Co ma do ukrycia Tomasz Arabski w sprawie przygotowań do wyjazdu/ przelotu polskiej delegacji 10 kwietnia do Smoleńska.?
Takie pytania zadają sobie wszyscy, którzy żyją dniem wczorajszym i którzy za wszelką cenę w tym dniu wczorajszym chcą większość Polaków zatrzymać.
Dla wyjaśnienia wyżej wymieniony pan ma postawione zarzuty (wiadomo z czyjego polecenia), że to między innymi on przyczynił się do smoleńskiej katastrofy.

Bohaterowie na potrzebę chwili

Już chyba odczekałem odpowiedni czas, żeby spokojnie napisać o Smoleńsku i tym, co się w Polsce wokół tego dzieje. Walczyłem ze sobą, żeby o tym nie pisać, ale skoro już zaplanowałem i ułożyłem plan wypowiedzi, to nie będę tego zostawiał. A nóż, widelec, ktoś myśli podobnie do mnie.
Do tego walczę z codziennością, a dokładnie robię porządki na swoim odludziu. Spotykam się tam sam ze sobą i mogę gadać ze sobą do woli; do woli analizować swoje postępowanie i planować następny krok. Do tego wszyscy okoliczni mieszkańcy, jak lisy, żurawie, myszy, nornice, pszczoły… i kamienie zdają się nie zauważać mojej obecności, co mi bardzo odpowiada. Mogę tam spokojnie przemyśleć wiele spraw.
Nie ma to jak uciec od ludzi!

5 maja 2016

Szeroko i głośno...

Kiedy zawiodłeś zaufanie znajomych; kiedy przyjaciele zdążyli już się na tobie zwieść; kiedy zawiodłeś pokładane w tobie nadzieje tych, co cię kochają; kiedy wreszcie zdążyłeś zawieść się na samym sobie, to jesteś w miejscu, w którym możesz się zatracić albo odbić się i próbować wypłynąć.
Tyle razy już pisałem, że nie lubię ludzi rozpychających się łokciami, krzyczących i tak kroczących przez swoje życie, jakby chcieli po drodze wszystkich zdeptać, zgnieść, usunąć!
Tyle razy już pisałem, że szanuję ludzi kroczących przez swoje życie cicho, spokojnie i z pokorą. Jakby kroczyli po cienkim lodzie. Potrafią być szczęśliwi z każdego przeżytego dnia.

Terapia modlitwą

Tak modlił się Sufi. Nic mi autor poniższej modlitwy nie mówi. Nie znam jego twórczości, ale modlitwa ujęła mnie.
Zapominam często modlić się.
Świat mnie pochłania bardziej niż życie wewnętrzne.
Bardziej dzisiaj służę mamonie i doraźnym czynnościom niż myślę o sprawach prawdziwie istotnych.
Wiem, że to źle, ale tłumaczę się okolicznościami, w jakich się znalazłem i czekam cierpliwie, aż los będzie mi bardziej przychylny.

SATANISTA – ALKOHOLIK – czy ANIOŁ?

  Nie o Boyu Żeleńskim będzie to wpis, ale o Przybyszewskim Stanisławie, którego Boy znał osobiście. Muszę też od razu napisać, że o ile bar...