Mam ochotę napisać coś
innego, ale, zgodnie z zapowiedzią, ciągnę dalej polityczne i medialne bzdury. Jeszcze
ze dwa posty związane z polityką i doniesieniami medialnymi, a czują, że
wylezie ze mnie trochę tego badziewia, którym praktycznie codziennie się
karmię.
Zanim przejdę do
meritum sprawy, czyli cudownego nawrócenia Donalda (nie mylić z Trumpem),
koniecznie muszę napisać kilka słów o wczorajszych doniesieniach medialnych.
Muszę, ponieważ nie wiem, zaiste, co za chory umysł układa ramówki podawania
informacji i jaką miarą ważą dziś media ważność danego wydarzenia.


