3 maja 2017

W Małpiarni myślę o Majowym

Tytuł może sugerować, że narzekam, ale nie. choć nie układa się po mojej myśli, to nie mam zamiaru narzekać na to, że ludzie chcą ze mną gadać i przebywać w moim towarzystwie. 
Zresztą zmienię tytuł i będzie po sprawie. Wstęp nie już zostanie. A jaki był pierwszy tytuł? "Znów się zaczyna". Ten jest, moim zdaniem, nieco lepszy!

Nareszcie... koniec!

Nie będę ukrywał, że cieszę się z powodu dotarcia do końca tej opowieści o świadkach Jehowy. Nie mam pojęcia, dlaczego jestem taki uparty, żeby koniecznie realizować wszystkie pomysły wcześniej zapisane. Tak było i w tym przypadku.
Przyznam jednak, że zawsze dyskusje czy też rozmowy na temat różnych wyznań chrześcijańskich, różnych religii, wierzeń uważałem za bardzo ciekawe. Tak myślę i dzisiaj. Nie ma nic bardziej zajmującego, jak poznawanie ludzi o odmiennych od moich poglądach na religię i sprawy duchowe.
Dzisiaj ostatni tekst o świadkach Jehowy, a następnie o człowieku, który dużo wcześniej niż Chrystus wcielał w życie zasady, o których nasz Zbawiciel mówił.

2 maja 2017

Skąd jestem?

Rozmawiam z facetem. Zapala jakąś gwarą. Akcent wskazuje, że mieszka w Polsce na ścianie wschodniej. A kiedy go pytam: Skąd jesteś z Polski? To słyszę: Z Warszawy! 
Cholera by to wzięła! 
Kiedy mnie pytają, skąd jestem z Polski, to mówię, że z małej kurpiowskiej wioski.

Jeszcze chwila...

Ciąg dalszy przeprawy przez świat wiary, zasad i organizacji społecznej świadków Jehowy, o których praktycznie w każdym kraju krążą jakieś tam legendy. W Polsce wśród katolików modna jest legenda o tak zwanym zwyczaju mieszania krwi pomiędzy świadkami Jehowy, co oznacza nic innego jak igraszki miłosne pomiędzy członkami ten społeczności. Z opowieści takich wynika, że  takie praktyki odbywają się na zasadzie, na kogo wypadnie, na tego bęc!
Rzeczywistość okazuje się jednak nie trochę, ale całkiem inna.

1 maja 2017

Oni są tacy nierzeczywiści!

Gdy rozmawiam z tymi, których wciąż tutaj poznaję, gdy przyglądam się zachowaniu znajomych, gdy rozmyślam o drodze, którą sobie obrali i w ogóle, gdy myślę o moich znajomych tutaj, to wydają się oni tacy nierzeczywiści, że nawet gdy szczerą prawdę napiszę, bez fikcji, to i tak będzie trudno znaleźć tych, co uwierzą, że takie czy takie sprawy mają miejsce na ziemi.

Moi obecni nauczyciele...

Od starszego syna nauczyłem się tego, że powinienem być w każdej chwili gotowy do drogi. Dlatego mam praktycznie wszystkie rzeczy pod ręką. Gdyby mi ktoś powiedział. Zbieraj się, jedziemy! To w ciągu kilku minut będę gotowy do drogi!

Mniej czepiania się...

Dzisiaj więcej informacji dotyczących praktykowania wiary i zasad życia świadków Jehowy, mniej moich złośliwych (jestem tylko słabym człowiekiem) uwag. Powód? Jestem trochę zmęczony i nie mam ochoty kopać się z koniem.
Praktykowanie wiary dla świadków Jehowy to nie element życia, ale droga życiowa. A zatem sprawom wiary ma być podporządkowane wszystko. Tak sprawy związane z oddawaniem czci Bogu, jak i życiem codziennym. Świadkowie wszystko starają się przy tym uzasadnić poprzez odpowiednie fragmenty Biblii.

SATANISTA – ALKOHOLIK – czy ANIOŁ?

  Nie o Boyu Żeleńskim będzie to wpis, ale o Przybyszewskim Stanisławie, którego Boy znał osobiście. Muszę też od razu napisać, że o ile bar...