Teraz, gdy z dystansu „przegranego” mogę przyglądać
się resztkom kampanii wyborczej, dochodzę do wniosku, że to były, są i będą
takie wybory przez łzy. Dla jednych z przekonania, dla innych mniejsze zło,
jeszcze dla innych fascynacja gośćmi z orszaków kandydatów… Różne były i będą
powody, dla jakich zagłosujemy na konkretną kandydaturę. Mogę mieć tylko
nadzieję, że przy takiej decyzji przede wszystkim to, co dany człowiek zrobił,
będzie probierzem naszej oceny i jeszcze to, jaki kandydat jest – fałszywy,
wyrachowany czy bezpośredni, szczery i jeszcze jego stosunek do wyborców samych,
i czy za wszelką cenę musi wybory wygrać – nie bacząc na straty wśród tych, którzy
mają głosować.
31 października 2018
Taki to wolny kraj!
To, że piszę bloga, wyrażam swoje myśli, mogę
napisać, że polityka to bagno – zwłaszcza polska polityka obecnie w wykonaniu
rządzących – mogę napisać, że politycy to notoryczni kłamcy i spokojnie mogę to
udowodnić, że mogę napisać – gówno nawet w pięknym pozłotku pozostaje gównem… ‑
to może świadczyć o tym, że żyję w wolnym kraju.
Mogę też napisać, że nie cierpię prezesa – źle jemu
nie życzę, bo nikomu źle nie życzę – mam w poważaniu premiera, a prezydenta kocham,
ale tak inaczej, jak z tym mądrym inaczej, który z mądrością był bardzo, nawet bardzo
na bakier.
Łobuz czy bohater?
Rzeczywistość wokół nas zmienia się w takim tempie,
że zdecydowana większość nie nadąża. Ja bym zaryzykował, że nie nadąża nikt, bo
nikt nie jest przygotowany na taką ilość zmian, jakich współczesny człowiek
doświadcza, głównie za sprawą środków masowego przekazu. Umiejętność
przesiewania informacji i wykorzystywania ich w konkretnym celu, to dzisiaj
sztuka. Nie o tym jednak miało być, a o tym, że wszystko wokół nas zmienia się,
a my ze swoim myśleniem pozostaliśmy jeszcze w dalekim średniowieczu, w
czasach, gdy na księdza źle mówić nie można, bo ksiądz to pomazaniec (tylko
czyj?) i koniec, i basta, nie ma żadnej dyskusji, a jak nie – do widzenia!
Taki oto dialog ostatnio uskuteczniłem ze znajomą
panią w lokalnym markecie.
30 października 2018
Psy szczekają...
Napisałem wczoraj, że w Porytem na
zebraniu wyborczym jednego z kandydatów na burmistrza, któremu towarzyszyli
obecny burmistrz pobliskiego miasta, poseł z tego regionu, dyrektor szkoły i
komendant OSP, doszło do pobicia jednego z uczestników spotkania. Tymczasem na
lokalnym portalu internetowym ukazał się wpis, że jestem kłamcą.
Nieraz w życiu kłamałem, co zresztą – za
Dostojewskim – podnosi mnie do rangi prawdziwego człowieka. Muszę to samo stwierdzić o tych,
którzy tak właśnie szczekają na forach, zarzucając innym to, co właśnie sami
robią – kłamią! Za Dostojewskim - to prawdziwi ludzie!
Wycofywanie
Ludzie, którzy mnie trochę lepiej znają,
zauważyli, jak wycofuję się w pewnym momencie, gdy może dojść do
zadzierzgnięcia silniejszych więzów, dajmy na to – przyjaźń…. Jakbym bał się zbytniego
zbliżenia do ludzi – to pewnie kwestia nieprzyjemnych przeżyć, ale też – myślę,
że jestem gdzieś w głębi, podświadomie, przekonany, że przyjaźnie, które miałem
zawrzeć, już zawarłem i niewiele pozostało mi czasu, żeby zaczynać coś nowego…
Wyborczy wir
Ciągle słyszę, jak ludzie kierują swoją krytykę
przeciwko innym, a to, co powinno być krytykowane – robota lub jej brak,
działania jednostki – pozostają na boku, jakby mało istotne. Jesteśmy w stanie
pogrzebać człowieka wartościowego tylko dlatego, że go nie lubimy, choć do
końca nawet nie wiemy dlaczego. Jesteśmy w stanie odtrącić jednostki twórcze
tylko dlatego, że nie zgadzamy się z nimi. Jeśli ktoś nie podziela naszych
politycznych czy wyznaniowych idei – koniecznie musi nam być wrogiem. W takim
myśleniu byle jakim utwierdzają nas obecnie rządzący swoją retoryką nienawiści,
spisku i polowania na czarownice.
29 października 2018
Kampania na pięści
Nigdy
nie oddam swojego głosu na kandydata, który nie potrafi sam zabiegać o głosy
wyborców, który nie potrafi siłą wizji i argumentu przekonać ludzi do siebie,
tylko otacza się politycznymi „osiłkami” i klerem, w celu „wymuszenia”
obietnicą, szantażem czy prośbą głosu poparcia swojej kandydatury. Nie
przypominam sobie, aby w mojej wolnej gminie ktoś tak tanio sprzedawał wolność
ludzkiego wyboru za miskę politycznej soczewicy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
SATANISTA – ALKOHOLIK – czy ANIOŁ?
Nie o Boyu Żeleńskim będzie to wpis, ale o Przybyszewskim Stanisławie, którego Boy znał osobiście. Muszę też od razu napisać, że o ile bar...
-
Dlaczego Edukacja Alkoholowa musi się zadziać? Z dwóch powodów: Po pierwsze, żebyśmy mogli „rozmawiać” i mieć o temacie rozmowy pojęc...
-
Przychodzi BABA albo FACET, mogą być mali, duzi, chudzi, grubi, zezowaci, prosto patrzący, głusi, słyszący, cisi, hałaśliwi, radośni, pon...
-
Wprawdzie nie udało mi się zrealizować wyjścia do angielskiego kościołka katolickiego, w którym zamierzałem uczestniczyć we Mszy świętej....


